Wspomnienia z Polski

John Darnton.............................
Michael Dobbs............................
Michael Kaufman....................
Korespondenci: John Darnton ......................New York Times
Michael Kaufman..............New York Times
John Tagliabue.....................New York Times
Michael Dobbs.....................Washington Post
Bradley Graham.................Washington Post
Jackson Diehl......................Washington Post
Victoria Pope .................Wall Street Journal
Nina Darnton.......New York Times Magazine


Jak Polska odmieniła moje życie

Michael Dobbs

Kiedy z początkiem sierpnia 1980 jechałem na dwa tygodnie do Polski, by przygotować reportaż dla Washington Post, miałem już trzyletnie doświadczenie w pisaniu o Europie Wschodniej. Mieszkałem w Belgradzie jako dziennikarz niezależny, tzn. próbowałem sprzedać każdy swój tekst jak największej liczbie klientów, wśród których oprócz Washington Post był także londyński Guardian, BBC i Sunday Times. W tamtych czasach pisanie o krajach komunistycznych było zajęciem dość frustrującym. O zdarzających się protestach dowiadywaliśmy się zwykle długi czas po fakcie. Poza nielicznymi dysydentami, mieliśmy bardzo niewiele źródeł z prawdziwego zdarzenia. Nasza podstawowa technika polegała więc na tym, by uchwycić się jakiegoś strzępu informacji, który służył nam jako podstawa do dalszych poszukiwań lub zwykłych spekulacji. Godzinami studiowaliśmy Prawdę i Trybunę Ludu w poszukiwaniu drobnych sygnałów, mogących sugerować, co działo się na posiedzeniach Biura Politycznego.

Wszystko to odmieniło się 15 sierpnia 1980. Dzień wcześniej dowiedziałem się o dużym strajku w Stoczni im. Lenina w Gdańsku - kolejnym z serii robotniczych protestów, jakie wybuchały w Polsce sporadycznie tego lata. Choć szanse na to, by dostać się na teren stoczni wydawały się znikome - dotąd żaden polski przywódca strajkowy nie odważył się udzielić wywiadu zagranicznemu dziennikarzowi - postanowiłem zaryzykować i polecieć do Gdańska, by sprawdzić, czy nie uda mi się zdobyć jakichś informacji. Kończyła mi się ważność wizy i nie miałem nic do stracenia. Namówiłem Chrisa Niedenthala, niezależnego fotoreportera współpracującego z Newsweekiem, by mi towarzyszył, i tego ranka wylecieliśmy razem z Warszawy na pokładzie rozklekotanego samolotu z napędem śmigłowym, przypominającego maszyny pokazywane na filmach o II wojnie światowej.

Na Gdańskim lotnisku nie było, oczywiście, wolnej taksówki. Ale jako doświadczeni korespondenci zagraniczni, dobrze wiedzieliśmy, co w tej sytuacji zrobić. Wystarczyło zamachać w powietrzu banknotem jednodolarowym, a pierwszy przejeżdżający samochód zatrzymał się koło nas z piskiem opon. "Dokąd?" - spytał kierowca. "Do Stoczni Lenina" - odpowiedzieliśmy. Dwadzieścia minut później staliśmy przed bramą stoczni, udekorowaną kwiatami i portretem papieża Jana Pawła II. Spytaliśmy się strażników, czy możemy wejść. Poszli skonsultować się z przełożonym i po kilku minutach wrócili z uśmiechem na ustach. "Ależ oczywiście, proszę państwa." Okazało się, że byliśmy pierwszymi zachodnimi dziennikarzami w stoczni. Przed nami dotarł tam reporter Trybuny Ludu, ale nie przykładał się szczególnie do zbierania materiałów.

  wstecz     |     index     |     dalej  
HYPERmedia 2002
Korespondent The Washington Post Pracuje dla gazety The Washington Post od 1980 roku, odkąd przyjął stanowisko korespondenta w Warszawie.